Motywacja - co to takiego?

Motywacja - co to takiego?

Powinnam zacząć od tego, czym jest motywacja. Mam wrażenie, że moja definicja tego

słowa nie pokrywa się z Waszymi. Nie oznacza to jednak, że moja racja, jest bardziej prawdziwa,

ona po prostu jest moja. Dlatego widząc temat artykułu, wyrwałam się w pierwszej kolejności na

chętnego do jego napisania. Jestem więc i chcę Wam udowodnić, że motywacja ma wiele

znaczeń, objawia się przez różne zachowania, a jej źródła to studnia bez dnia.

Mówią, że motywacja to "coś" co pcha do działania. To dziwna siła, która wyrywa Cię rano

z łóżka z uśmiechem na ustach, nawet o 6:00 rano, gdy nie masz siły na trening przed pracą lub

poranne cardio. To uczucie, które sprawia, że kiedy oglądasz zdjęcia fit celebrytek scrollując

swojego Instagrama, chcesz trenować, trzymać dietę i być tak zdrowa, i wysportowana jak one!

Motywacja? Można tak powiedzieć. Dla mnie motywacja, jak wszytko, musi mieć jakiś swój

fundament. Musi być czymś podparta, żeby nie zawaliła się w momencie, kiedy zamykasz

aplikację na telefonie i wracasz do swojego biurka w pracy. Wyobraź sobie, że motywacja nie musi

być tym nagłym kopniakiem w zadnią część Twojej sylwetki, który zabolał chwilę i przestał.

Motywacja może być długą drogą, która daje poczucie spokoju i bezpieczeństwa w

podejmowanych decyzjach, która pozwala Ci działać bez wahania z uśmiechem na ustach, ale

daje też ten "margines" i mówi: dzisiaj masz prawo być zmęczona. Taka motywacja poda Ci swoją

rękę i będzie szła powoli krok przed Tobą, uśmiechając się i mówiąc: powoli, dasz sobie radę,

wciąż tutaj jestem, nie ucieknę.

Brzmi... nudno? Jasne, jeśli Jesteś łowcą wrażeń i lubisz huśtawki emocji, jakie zapewnia

ta pierwsza, to nikt nie będzie miał Ci za złe, też będziesz jej wdzięczny. Jednak jeśli obrałeś cel

do którego idziesz, jak: zawody, poprawa własnego zdrowia lub po prostu wymarzona sylwetka, to

zdecydowanie ta druga powinna stać się Twoją przyjaciółką.

Nie będę kłamać, sprawa nie jest tak banalna jak się wydaje. Jeśli Twój świat nie kręci się

wokół treningu, liczenia makro i prowadzenia klientów, może być ciężko wbić się w rytm. Jest tylko

jedna, ważna kwestia, w tej sprawie. Domyślasz się? Zgadza się, to Ty jesteś dla siebie

największą motywacją. Kiedy wstajesz rano i przy szczotkowaniu zębów oglądasz siebie w lustrze,

widzisz, że wyglądasz lepiej niż wczoraj. Widzisz efekt tego, że wczoraj zamiast batonika czy tego

cukierka z biurka swojego kolegi, zjadłaś soczyste zielone jabłuszko. Szukasz więc więcej

przepisów dla siebie. Gotujesz i to Ci smakuje, a Twój organizm znowu dziękuje, tym razem

płaskim brzuchem. Przechodząc obok witryny sklepowej widzisz swoje odbicie. Nie wydaje Ci się,

że ta pupa była trochę mniejsza ostatnio? No była, to Twój organizm znowu jest wdzięczny, za ten

wczorajszy trening, który wybrałaś zamiast serialu na Netflixie. Czekaj! Ten serial też warto

obejrzeć, odpocznij dzisiaj, zapewniam, że też wyjdzie Ci na dobre. I jak? Zeszła woda po tym

lenistwie? Czujesz się lepiej i masz wrażenie, że znowu lepiej wyglądasz? Tak! To ona - Twoja

motywacja, która ma fundament. TO TY! Więc śmiało, następną premię z pensji odkładaj na nowe

lustro do domu. Będziesz częściej mogła patrzeć na swoją motywację. ;-)

Paula Słowik